TWÓRCZOŚĆ
SPOŁECZEŃSTWO
GEOGRAFIA
HISTORIA
JĘZYK

Subskrybuj nas przez RSS:


Logowanie
To trochę tak, jak wtedy, kiedy jest się na golasa PDF Drukuj Email
Wpisał: Grzegorz Gocel   
14.11.2007.

KEK (C)Kevin Nave, znany raczej jako Kek, to twórca i produkt kultury internetu. Tworzy gry (a właściwie - gierki) i programy komputerowe, projektuje i wykonuje strony internetowe, prowadzi poczytny blog, rysuje komiksy. W rozmowie z eGallo opowiada o swojej pracy i życiu... i o tym, że ciężko znaleźć granicę między jednym a drugim. 

Grzegorz Gocel: Twierdzisz, że jeszcze cztery lata temu w ogóle nie potrafiłeś rysować. Możesz to udowodnić? :)

KEK: Oto plansza komiksu, którą wykonałem 3 lata temu. To chyba całkiem niezły dowód, nieprawdaż? :)

Co zatem skłoniło 24-letniego mężczyznę do rozpoczęcia nauki rysunku? Chciałeś w ten sposób wypełnić swój wolny czas jakimś ciekawym hobby, czy raczej odkryłeś w sobie głębokie pragnienie, aby zostać artystą rysownikiem komiksów?

Tak naprawdę jestem z zawodu twórcą gier internetowych. No... między innymi. I współpracuję często z twórcami komiksów. Oni wysyłają mi swoje rysunki, ja je obrabiam, robię z nich grę, którą później animuję... itd. Kiedy zacząłem tworzyć gry, współpraca z prawdziwymi rysownikami była (i nadal jest) niesamowitym doświadczeniem. Byłem zafascynowany ich pracą. Z czasem, zacząłem rozumieć, jak oni to robią. Nauczyli mnie pewnych podstaw, ale najwięcej dało mi obserwowanie ich. I tak, na początku (4 lata temu) na swoim blogu głównie pisałem, ale w końcu stwierdziłem, że równie dobrze mogę opowiadać swoje historie w formie komiksu.

W jaki sposób komiksy wpływały na Ciebie, kiedy byłeś jeszcze dzieckiem i w jaki sposób wpływają na Ciebie obecnie? Jakie miejsce zajmują komiksy w życiu młodego Francuza?

Kiedy byłem mały, tak jak wszyscy czytałem komiksy, ale bez żadnej dodatkowej motywacji poza samą lekturą. Tintin, Léonard, Gaston Lagaffe... i wiele innych. Później, kiedy miałem 12-13 lat, odkryłem czasopisma Psikopat i Fluide Glacial - czytam je do tej pory. Właściwie dorastałem przy nich. A teraz mają wpływ na mój sposób rysowania, kadrowania, przekazu... ale już nie samej narracji. A co do miejsca komiksów... to nic na ten temat nie wiem, ponieważ nigdy tam nie byłem :).

Komiks, dzięki któremu stałeś się sławny - "Virginie" - to pamietnik Twojej znajomości z koleżanką ze szkolnych czasów. Czy jest to historia autentyczna, czy też fikcja literacka?

To historia w 100% autentyczna. Zaczyna się, kiedy miałem 6 lat, a kończy – kiedy miałem lat 26. Nic nie wymyślałem ani nie ukrywałem... opisałem to wszystko za jednym razem, bardzo szybko, ponieważ pisałem o tym, co naprawdę przeżyłem.

I jak się czujesz ze świadomoscią, że kilkadziesiąt (20-25?) tysięcy internautów poznało Twoją prywatną historię? Nie bałeś się, że ludzie Cię nie zrozumieją, że będziesz przez nich oceniany?

Nie myślę o tym. To prawda, że było to trochę dziwne. A najdziwniejsze było to, że moi rodzice i moja rodzina to przeczytali, a wcześniej nic nie wiedzieli o tej sprawie. Ich też zdziwiło to, że tak się odsłoniłem, podczas gdy znają mnie zupełnie innego. Ale stwierdziłem, że to historia, którą dobrze byłoby opowiedzieć, a przede wszystkim - że jej przesłanie jest tego warte. To trochę tak, jak wtedy, kiedy jest się na golasa przy innych ludziach: na początku trochę sie wstydzisz, ale później masz to gdzieś. To znaczy, tak mi się wydaje - bo osobiście nigdy nic takiego mi się nie przydarzyło...

Wybrany obrazDzięki "Virginie" stałeś się w jakiś sposób internetową gwiazdą. Otrzymujesz setki wpisów w komentarzach do Twojego bloga, ludzie przesyłają Ci dowody uwielbienia, zagraniczne portale proszą Cię o wywiad... ;). Jak Ci się dźwiga to "brzemię"?

Ba! Bez fałszywej skromności, myślę, że miałem już całkiem spore grono czytelników jeszcze przed "Virginie"... Ale to prawda - wielu ludzi odkryło mnie właśnie dzięki tej historii. Kiedy ją skończyłem, na moim blogu było naprawdę dużo ludzi - i nie podobało mi się to. Zamknąłem go więc i założyłem nowy, 4-5 miesięcy później. Znajomi byli na bieżąco i wiedzieli, gdzie mozna mnie czytać; inni dołączyli z czasem.

Internet skraca dystans między ludźmi. Nie masz takiego dziwnego uczucia, że obcy ludzie traktują Cię jak dobrego znajomego? Jak się do tego odnosisz?

Wiele osób pisze do mnie z prośbą o udzielenie rad dotyczących rysunku, programowania, czy też z prośbą o zrobienie im za darmo strony internetowej itp. To prawda, że wielu ludzi traktuje mnie jak kumpla, tylko dlatego, ze codziennie mnie czytają. Kiedy mam zły humor, wkurza mnie to, kiedy indziej nie... Ale ludziom, którzy są zbyt natarczywi, zazwyczaj daję do zrozumienia, że prowadzę również normalne życie.

Czy można zarabiać na życie dzięki byciu gwiazdą internetową? Jak to wygląda we Francji?

Nic na ten temat nie wiem - mój blog nie przynosi dochodów i tak naprawdę nie mam ochoty, żeby je przynosił. Ale, prawdę mówiąc, moja praca zyskuje na jego istnieniu. Wśród ludzi, którzy mnie czytają, jest całkiem sporo osób, które robią to w swoim miejscu pracy. I czasami ci ludzie słyszą, że ktoś chciałby zamówić stronę internetową albo grę - myślą wtedy o mnie i kontaktują się ze mną. Już od czterech lat pracuję jako freelancer i mam duże szanse na to, żeby już nigdy nie martwić się brakiem pracy. I myślę, że duża w tym zasługa właśnie mojego bloga.

Czy mógłbyś opisać środowisko francuskich rysowników komiksów? Czy są jakieś grupy, podgrupy, przyjaźnie lub konflikty między Wami, czy raczej każdy działa na własną rękę?

W świecie komiksu jestem dopiero debiutantem, chociaż znam już teraz sporo ludzi, w tym także tych ze "szczytu". To naprawdę sympatyczne środowisko, bez zazdrości czy świństw, które można spotkać gdzie indziej. Oczywiście, są tam grupy, są ludzie, którzyze sobą sympatyzują, ale z dużym szacunkiem. Uważam, że to bardzo fajne.

Jakie masz plany na przyszłość?

Hmm... nie wiem. Chciałbym móc kiedyś zatrudnić 3-4 osoby i założyć prawdziwą firmę - taką z lokalem - i zajmować się sprzedażą stron internetowych, gier i jeszcze innych rzeczy. Naprawdę uważam, że to mogłoby sie udać, bo jest co robić. Ale założenie firmy we Francji, zatrudnianie ludzi i te wszystkie sprawy to karkołomne zadanie. Możliwe, ale diablo ciężkie. W każdym razie mocno odstręczające. Tak czy owak będę nadal rysował komiksy i próbował być w tym coraz lepszy - chociaż nie jest to akurat moim głównym celem.

Ilustracje:

Do zilustrowania wywiadu wykorzystano ilustracje autorstwa KEKa, pochodzące z jego bloga. Wszelkie prawa zastrzeżone. 


 Kevin Nave - KEKWybrany obraz

 

PORTAL ISTNIEJE DZIĘKI:

Stowarzyszenie PONTIS

Copyright (C) 2006-2007 Stowarzyszenie PONTIS. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie serwisu: Grzegorz Gocel - egallo(at)pontis.org.pl, oprogramowanie: Joomla!