|
Kwintesencją twórczości Ozona jest dla mnie scena z filmu "Basen" (2003), gdy 50-letnia autorka markowych kryminałów (Charlotte Rampling) rozmawia z 20-letnią córką swojego wydawcy (Ludivine Sagnier). Dziewczyna przed chwilą wyszła z tytułowego basenu, jest półnaga. Pisarka mimo trzydziestostopniowego upału siedzi na leżaku w koszuli z długim rękawem i długich spodniach. Ich rozmowa, choć padają banalne zdania, jest pełna psychicznego napięcia: młoda dziewczyna żyje instynktami, jest zmysłowa, ale płytka; pisarka nigdy nie potrafiła pozbyć się zahamowań w relacjach z mężczyznami, poza tym zazdrości młodej dziewczynie jej powabnego ciała i braku oporów. Ten podskórny konflikt obrazuje psychologiczną głębię praktycznie wszystkich filmów Ozona - sposób ukazywania kobiet i ich wzajemnych relacji jest tu daleki od stereotypów kobiecej solidarności i "siostrzeństwa".
Szkołę filmową ukończył w 1990 roku, debiutując dwa lata wcześniej krótkometrażówką "Portret rodzinny" ("Photo de famille"). Po rodzinnej kolacji syn niespodziewanie truje matkę, dźga nożem siostrę i ojca. Potem zbiera ich wszystkich na kanapie w dużym pokoju, sam zaś staje pośrodku. Robi rodzinne zdjęcie, uśmiechając się i utrzymując ich nieruchomo... W filmie zagrali członkowie rodziny Ozona - matka, ojciec, siostra i brat. Można by pomyśleć, że oto rodzi się nowy francuski Michael Haneke - reżyser specjalizujący się w szokowaniu łamaniem społecznych tabu. Jednak już druga krótkometrażówka utrzymana była w zupełnie innej tonacji. Zrealizowane również w 1988 roku "Palce w brzuchu" ("Les doigts dans le ventre") opowiadają o młodej kobiecie, która wędruje przez Paryż, spędzając większość czasu na jedzeniu "śmieci" - fast-foodu, jedzenia z puszek itd. Potem kradnie trochę jedzenia z supermarketu. Wraca do domu i wymiotuje wszystko w łazience. Teraz jest gotowa na rodzinny obiad... Tym razem mamy tu elementy Nowej Fali (pozornie bezcelowa wędrówka głównej bohaterki po mieście) oraz dość drastyczną satyrę kulturową (zatruwające nas "śmieciowe żarcie"). Krytycy dopatrywali się też w tym dwunastominutowym filmie metafory postrzegania życia rodzinnego jako "oazy" - nie da się jednak do tej "oazy" wejść nieskażonym tym, co jest na zewnątrz (choćby poprzez "zwrócenie" tegoż). Kolejna krótkometrażówka, "Moi rodzice i uroki lata" ("Mes parents un jour d'été", 1990) to już tematyka i klimat bardziej zbliżony do późniejszych filmów pełnometrażowych; psychologiczny thriller, w którym z pozoru nic się nie dzieje - ale skąd wiemy, czy nie stanie się późnej, gdy już rozstaniemy się z bohaterami? Mąż i żona spędzają samotnie wakacje w swym domku. Kiedy żona przygotowuje posiłki, mąż robi sobie rowerowe przejażdżki. W trakcie wspólnej wycieczki, kobieta jest bliska zepchnięcia go z klifu, ale ostatecznie nie podejmuje takiej decyzji. Wracają do domu grać w Scrabble… W filmie amerykańskim człowiek może po prostu stać się dobry raz na zawsze. Ozon sugeruje coś zupełnie innego - skąd wiemy, co tkwi w głowie drugiego człowieka? To jest prawdziwe kino psychologiczne - prawie wszystko rozgrywa się wewnątrz bohaterów, a jednocześnie wiele możemy się domyślić na podstawie mikro- (rzadziej makro-) zdarzeń. W ciągu kolejnych kilku lat Ozon zwrócił się ku dokumentowi. Najciekawszy był chyba "Thomas stworzony raz jeszcze" ("Thomas reconstitute", 1992). Początkowo obraz ten miał być filmem dokumentalnym, portretem 20-latka chorego na AIDS. Główny bohater na kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć zadzwonił do reżysera, aby zrezygnować z projektu. Po zdecydowanej odmowie chłopaka reżyser szybko zrozumiał, iż w głębi serca tak naprawdę nigdy nie darzył go należnym szacunkiem, a jego reakcja była jak najbardziej uzasadniona. Reżyser uznał, że film może stać się niewybrednym paszkwilem. Wcześniej chłopak opowiadał reżyserowi o swoich bliskich, dlatego też autor obrazu postanowił zastąpić ich aktorami i stworzyć w ten sposób film całkowicie fikcyjny, ale jednak silnie oparty na rzeczywistych wydarzeniach. Bohaterowie mówią o nieobecnym chłopaku, który w ten sposób zostaje przez ten dokument wyidealizowany, co pozwala widzom darzyć go pewnym sentymentem. Powstało niezwykłe połączenie dokumentu z filmem fabularnym - rodzinę bohatera grają aktorzy, jednak dzięki temu możemy się dowiedzieć się o nim nawet więcej, niż gdyby członkowie rodziny Thomasa sami stanęli przed kamerą. Po kilku kolejnych, mniej istotnych krótkometrażówkach i dokumentach w 1995 roku powstała 26-minutowa "Mała śmierć" ("La petite mort"), kolejny przykład tego, jak Ozon potrafi uprawiać psychologiczną introspekcję nawet w filmach krótkich. Główny bohater, Paul, jest artystą. Jego kolejny projekt polega na zrobienu serii zdjęć męskich twarzy podczas orgazmu. Mieszka z Martial, swoim kochankiem. Jego siostra, Camille, prowadząca rodzinny biznes, zabiera Paula do szpitala. Mają odwiedzić ich umierającego ojca. Paul nie widział go od sześciu lat i przez całe czas żył w przekonaniu, że ojciec go nie kocha, a nawet nie uważa za swojego syna… Ozon nie stara się po prostu szokować dziwacznymi sytuacjami rodzinnymi; jego bohaterowie szukają trudnego porozumienia. Jednocześnie nie stroni od drastyczności - homoseksualizm Paula i jego dziwaczna sztuka pokazywane są bez osłonek. Homoseksualizm pojawia się również w o rok późniejszej "Letniej sukience" ("Une robe d'été"). Jest lato. Dwóch młodych, zakochanych w sobie mężczyzn spędza wspólnie wakacje. Wszystko komplikuje się, gdy jeden z nich zainteresuje się pewną kobietą… Homoseksualizm pojawia się tu nie jako szokująca atrakcja; Ozon chce nam pokazać, że wzajemne relacje ludzi o tej orientacji są wcale nie mniej złożone. Relacji erotycznych dotyczy również kontrowersyjna krótkometrażówka (25 minut) "Sceny łóżkowe" ("Scènes de lit", 1997). Film składa się z siedmiu krótkich scen. W każdej z nich reżyser przedstawia pewną parę i ich zachowanie oraz myśli w trakcie stosunku seksualnego. Tylko jedna z tych par spała już ze sobą, dla reszty to pierwsze takie spotkanie. A postacie są różne, dlatego pary z nich utworzone sa niepowtarzalne. Dwie kobiety, homoseksualiści, młodzieniec i starsza dama, hiszpańskojęzyczna z francuskojęzycznym, mieszanina kultur, osobowości i zdarzeń... Według takiego schematu można by nakręcić film pornograficzny, ale Ozon ukazuje kawałek z bogactwa, jaki stanowi nie tylko seks, ale i erotyczna bliskość życiu człowieka. Bohaterowie idą ze sobą do łóżka z różnych powodów i pod tym względem "Sceny łóżkowe" są filmem bardzo smutnym - widać w nich wyraźnie, jak współcześni ludzie zagubili sens seksu, a często w ogóle sens życia. W ostatniej krótkometrażówce Ozona, "Spójrz na morze" ("Regarde la mer", 1997) pojawia się - po raz pierwszy u Ozona - bardzo dla niego charakterystyczny wątek złożonych relacji między kobietami (obecny później np. w "Basenie" i "Ośmiu kobietach"). Sasha, trzydziestoletnia Brytyjka, mieszka w czasie wakacji spędzanych ze swą malutką córeczką w Ile d'Yeu, spokojnej nadmorskiej miejscowości. Pojawia się ktoś obcy, nieznajomy. To Tatiana, przejeżdża tędy i rozbija swój namiot na terenie Sashy. Szybko między obiema kobietami rozwiną się dość dziwne relacje – połączenie fascynacji, zazdrości, niepokoju… Z jednej strony nie ma tu wprost mowy o fascynacji homoseksualnej, z drugiej - jest coś w oczach Angielki patrzącej na ciało nieznajomej. A może to nie ukryty homoseksualizm, tylko po prostu ludzka seksualność jest na tyle skomplikowana, że czasem fascynują nas ludzie tej samej płci - ale nie chodzi tu o zdobycie, tylko o coś nieuchwytnego, nie skłaniającego wcale do działania… Jest - czy tylko nam się tak zdaje? Nieznajoma niepokoi Sashę - ale dlaczego? Może ma to przyczynę gdzieś w przeszłości Angielki? Może zazdrości ona nieznajomej powabnego ciała? Że to płytkie? Na pewno? Obraz wzajemnych stosunków dwóch kobiet jest tu równie wieloznaczny, jak byłby w rzeczywistości, gdybyśmy patrzyli z boku. W pełnym metrażu Ozon zadebiutował w 1998 roku czarną komedią "Sitcom". Typowa francuska rodzina żyjąca w całkowitej harmonii aż po dzień, w którym ojciec przynosi do domu szczura. W miarę stykania się ze zwierzęciem, członkowie rodziny zaczynają ujawniać ukryte seksualne i psychiczne perwersje. Syn, Nicolas, typ nieśmiałego mola książkowego, wychodzi z ukrycia i zaczyna organizować orgie w swej sypialni. Córka, Sophie, przykuta do inwalidzkiego fotela próbuje popełnić samobójstwo. Po nieudanej próbie zaczyna ubierać się na czarno i oddawać sado-masochistycznym praktykom. Matka zaś, ośmielona przez swego psychoterapeutę, ujawnia kazirodcze pożądanie względem swego syna, mając nadzieję wybić mu z głowy homoseksualizm. Wobec owego rozpasania rodziny, ojciec postanawia zająć stanowisko... Krytycy mówili o fascynacji twórczością Johna Watersa i Luisa Bunuela; równocześnie Ozon bezlitośnie wykpiwa i rozbija konwencję sitcomu. Zza kadru wciąż słyszymy śmiech "z puszki", choć to, co widzimy na ekranie zdecydowanie nie pojawiłoby się w "Świecie według Bundych", "Przyjaciołach", a nawet "Californication". W konwencję sitcomu Ozon włożył zarówno horror, jak i melodramat - w jego kolejnych filmach żonglowanie gatunkami będzie miało mniej postmodernistyczny charakter, tu jest czystą zabawą. Konwencja ta odsłania płytkość rozumienia i przeżywania wartości rodzinnych przez bohaterów - w sitcomie wszystko musi być sprowadzone do poziomu gagu lub zabawnej, nietrudnej do zrozumienia sytuacji. Muzyka ze ścieżki dźwiękowej filmu zawiera zarówno utwory Mahlera i Beethovena jak i Rhythm of the Night, ironicznie komentując przedstawiane wydarzenia. Bohaterów "Sitcomu" nic już nie zdziwi - są przedstawicielami społeczeństwa permisywnego do granic absurdu. Tyle, że w takiej sytuacji również słowa "miłość", "bliskość" czy "wartość" też nie brzmią poważnie… Próbka dialogu z "Sitcomu": Żona: Kochanie, musimy porozmawiać. Pewnie zauważyłeś, że z dziećmi nie jest dobrze. Mąż: Młodość ma swoje prawa. Żona: Tak, ale czy to zakłada bycie homoseksualistą i praktyki sadomasochistyczne? Mąż: To samo minie. Żona: Uważasz to za normalne, że twój syn zostawił szkołę by brać udział w orgiach? Mąż: Słuchaj kochanie, jesteś przemęczona. Wyśpij się trochę. Jutro też jest dzień. Żona: Dziwne rzeczy się dzieją. Ale przecież Abdu nie jest zainteresowany chłopcami. Maria: Jest. Żona: Abdu jest homoseksualistą? Maria: Tak, od niedawna. Żona: On też! Mężczyźni są nieprzewidywalni. Maria: Prawdziwy problem jest taki, że stracił pracę. Żona: Maria, to ty jesteś żoną homoseksualisty. Maria: Nie mam z tym problemu. Mężczyźni mnie rozczarowali. Myślę, że mam swoją lesbijską stronę, jak moja ciotka. To dziedziczne. Jesteś zszokowana? Żona: Nie, nie. Wszystkim nam brakuje miłości. Miłość zawsze jest piękna, niezależnie od swojego źródła. Już za miesiąc będziecie mogli przeczytać o najnowszych filmach Ozona – "Basenie", "Pod piaskiem", "Ośmiu kobietach", "5x2" i "Czasie, który pozostał". Zapraszam! Ilustracje: | | Do zilustrowania artykułu wykorzystano kadr filmu François Ozona - "Une robe d'été". |  |