Zawsze, gdy wjeżdżam w nowe miejsce, staram się wcześniej czegoś o nim dowiedzieć. Tak było również w wypadku Prowansji. Co prawda, już od dawna miałem w głowie obraz tego regionu, jednak był to obraz ogólny, niedokładny, który powstał wskutek połączenia wszystkiego, co dotychczas udało mi się o Prowansji dowiedzieć z książek, lub zobaczyć w albumach i na filmach. Pola lawendy, ciągnące się kilometrami winnice, połacie suchych łąk, domy pokryte charakterystyczną, półkolistą, czerwoną dachówką, promenady obsadzone palmami – taka była moja wymarzona Prowansja. Gdyby jednak zapytano mnie, gdzie dokładnie szukać poszczególnych części tego obrazu, mógłbym mieć kłopot.
Postanowiłem zasięgać wiedzy z przewodnika „Wiedzy i Życia”, który to, od dłuższego już czasu, był moim źródłem wiedzy o miejscach, które, podróżując po Francji, powinno się koniecznie zobaczyć. Towarzyszy mi on podczas każdej mojej wizyty we Francji i muszę przyznać, że jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłem. Przeglądając strony dotyczące ciekawych miejsc w Nicei i okolicach, mój wzrok zatrzymał się na małym akapicie "Alpes Maritimes". Wiedziałem, że Prowansja to zderzenie gór i morza, jednak nigdy nie zastanawiałem się, jak właściwie te góry wyglądają. Alpes Maritimes pokrywają niewielką część Prowansji, jednak posiadają w sobie łańcuch szczytów, których wysokość przekracza 3000 m n.p.m. Dla mnie, jako zapalonego wędrowca górskiego, była to informacja nie bez znaczenia. W przewodniku nie znalazłem żadnych zdjęć, jedynie informację, że w górach tych można odnaleźć miasteczka, które zachowały po dzień dzisiejszy średniowieczną formę zabudowy. Był to dla mnie dodatkowy argument, by wybrać się właśnie w te rejony. Będąc już w Prowansji, po wstępnej aklimatyzacji, postanowiłem wcielić moje turystyczne plany w życie. Jako cel mojej pierwszej wycieczki wybrałem miejscowość Utelle. Jest to miasteczko położone na szczycie góry, ponad doliną potoku Vésubie. Droga z Nicei do Utelle wiedzie najpierw malowniczą doliną rzeki Var, która jest jedyną rozległą płaską powierzchnią w okolicach Nicei. Ciągnie się przez kilkanaście kilometrów, aż do miejscowości St-Martin du Var, gdzie zamienia się w kanion. Kanionem jest także końcowa część Vésubie, dzięki czemu jazda drogą wzdłuż potoku potrafi dostarczyć wielu wrażeń. Momentami jest to zachwyt nad pięknem przyrody, a momentami strach przed jej potęgą. Droga do Utelle prowadziła niekończącymi się serpentynami. Jadąc pod górę cały czas na biegach 1 i 2 miałem obawy, czy nie przegrzeję silnika. Na szczęście silnik wytrzymał, a ja po kilkunastu minutach serpentyn znalazłem się w Utelle. Miejscowość ta jest położona w bardzo malowniczym miejscu. Rozciągają się z niej piękne panoramy: na dolinę Vésubie oraz na Alpes Maritimes. Sama miejscowość ma typowo prowansalski charakter. Ciasna zabudowa, wąskie uliczki, domy zbudowane z kamienia, niektóre już mocno nadniszczone. Przyznam jednak, że bardzo podobają mi się miejscowości budowane w tym stylu. Pomimo że podczas moich wycieczek widziałem ich kilkanaście, każda wywarła na mnie jednakowo silne wrażenie. Każdą chciałem odkrywać z jednakowo mocnym zapałem. Gdy skończyłem zwiedzanie miasta, postanowiłem wyjść na pobliską górę, Madone d'Utelle. Podejście, które początkowo wydawało mi się stosunkowo krótkie, zajęło mi ok. godziny. Jednak wysiłek opłacił się, gdyż na szczycie czekała na mnie niesamowita panorama na okoliczne góry, dolinę Varu, Niceę i na sporą część wybrzeża. Na szczycie znajduje się sanktuarium z łaskami słynącą figurą Matki Bożej. Sama świątynia jest niewielka i skromna, jednak jej położenie i atmosfera panująca w jej wnętrzu sprawiają, że wydaje się być idealnym miejscem na modlitwę.
Na szczycie znajduje się również punkt widokowy z opisaną kamienną panoramą 360°. To kolejna rzecz, która bardzo podoba mi się we Francji. Na wielu szczytach można spotkać takie kamienne panoramy. Z Utelle postanowiłem wrócić inną drogą. Była oznaczona jako trudna, jednak po konsultacji z jednym z mieszkańców Utelle dowiedziałem się, że jest jak najbardziej przejezdna i że można spokojnie nią wracać. Jak się potem okazało trudność polegała na tym, że droga ta posiadała tylko jeden pas. Żeby auta mogły się wyminąć, co kilkaset metrów utworzono mijanki. Dreszczyku emocji dodawał fakt, że na niektórych odcinkach droga biegła dosłownie skrajem przepaści. W końcu jednak udało mi się zjechać do doliny i cało wrócić do hotelu. Zasypiając snułem już plany kolejnych wycieczek.  Kanion Vesubie
 Droga do Utelle prowadziła niekończącymi się serpentynami.
 Utelle położona jest w bardzo malowniczym miejscu
 Ciasna zabudowa, wąskie uliczki, domy zbudowane z kamienia...
 Tak tak, to właśnie jest Prowansja
 Wysiłek opłacił się, gdyż na szczycie czekała na mnie niesamowita panorama na okoliczne góry...
 ...dolinę Var-u, Niceę i na sporą część wybrzeża.
 Na szczycie znajduje się sanktuarium z łaskami słynącą figurą Matki Bożej.
 Atmosfera panująca we wnętrzu sanktuarium zachęca do kontemplacji i modlitwy.
 Na wielu szczytach można spotkać takie kamienne panoramy.
 Dreszczyku emocji dodawał fakt, że na niektórych odcinkach droga biegła dosłownie skrajem przepaści.
 Jeden z wielu niesamowitych krajobrazów
Ilustracje: | Autorem wszystkich opublikowanych w tym artykule zdjęć jest Marcin Rudek. Wszelkie prawa zastrzeżone. |   |