Gdy myślę o Marsylii to pierwszym skojarzeniem, jakie przychodzi mi do głowy jest rap. Niektórzy stwierdzą, że to skojarzenie trochę prymitywne, bo z Marsylią związanych jest wiele znakomitych osobistości, znaczących wydarzeń i faktów kulturalnych. A jednak, to właśnie marsylijski rap towarzyszył mi w liceum, gdy rodziła się we mnie fascynacja kulturą frankofońską. Tłumacząc teksty raperów z Coté Obscur (nazwa marsylijskiej sceny rap) poznałem to miasto prawie tak, jakbym był jego mieszkańcem. Bardzo chciałem odwiedzić Marsylię. Przez długi czas była ona dla mnie najciekawszym miastem we Francji.
Okazja do realizacji tego marzenia nadarzyła się po kilku latach, gdy znalazłem się w Prowansji. Niestety, z Nicei (gdzie mieszkałem) do Marsylii było ponad 300 km, przez co wycieczkę tę musiałem odłożyć w czasie. W pewien wrześniowy weekend postanowiłem jednak wybrać się do Marsylii, żeby na własne oczy zobaczyć miasto moich rapowych idoli z liceum.. Do Marsylii postanowiłem pojechać autostradą Provençale. Na odcinku Nicea – Aix en Provence jest to trasa bardzo malownicza. Morze, góry, łąki, winnice, śródziemnomorski las i niesamowity komfort jazdy. To wszystko na raz można spotkać chyba tylko na tej autostradzie. Czasem ciężko koncentrować się tylko na prowadzeniu samochodu. Z pewnością lepiej jechać tą trasą zajmując miejsce pasażera. Po około trzech godzinach jazdy dotarłem do rogatek Marsylii. Moim celem był Vieux Port, oraz symbol Marsylii – katedra Notre-Dame de la Garde. Kościół ten znajduje się na wzgórzu i jest widoczny praktycznie z każdej części Marsylii. Charakterystyczne, wyrastające z lasu zabudowań wzgórze jest częstym motywem we wszelkiego rodzaju materiałach promocyjnych dotyczących Marsylii, a także na teledyskach marsylijskich raperów, gdzie zobaczyłem je po raz pierwszy.
Vieux Port zachował do dziś swój dawny klimat. Pomiędzy zacumowanymi tam jachtami można było zobaczyć także duże żaglowce, które to najbardziej przypominały o czasach, gdy rejs na inny kontynent trwał długie miesiące, a marynarze byli skazani tylko na łaskę wiatru. Natrafiłem na kończący się właśnie targ rybny. Kilku rybaków stało jeszcze ze swoimi kramami namawiając przechodniów do zakupu ryb, których nie zdążyli sprzedać wcześniej. Targ ten jest jedną z tradycji Marsylii. Po spacerze, wzdłuż portowego wybrzeża, skierowałem się na wzgórze Notre-Dame de la Garde, które znajduje się stosunkowo niedaleko Vieux-Port. Wejście na szczyt zajęło mi ok. 30 min. , ale wysiłek zwrócił się z nawiązką. Tak jak się spodziewałem, ze wzgórza rozciągała się niesamowita panorama na Marsylię, praktycznie we wszystkich kierunkach. Dopiero z tego punktu można sobie zdać sprawę o ogromie tego miasta. Widok w kierunku północnym, to po prostu „morze domów” , aż po horyzont. Dodatkową atrakcją jest sama katedra, z bogato zdobionymi wnętrzami pięknymi rzeźbami i obrazami. Wrażanie na mnie zrobiły także marsylijskie ulice. Często poprowadzone są one po bardzo stromych stokach wzgórz, na których zbudowane jest miasto. Na niektórych z nich nie odważyłbym się pozostawić zaparkowanego samochodu, nawet na hamulcu ręcznym. Moja wizyta w Marsylii zbiegła się w czasie z mistrzostwami świata w rugby. Marsylia była jednym z miast, w których odbywały się rozgrywki, dlatego stare miasto przeżywało wtedy najazd kibiców, ze wszystkich stron świata. Nie był to najlepszy czas na zwiedzanie, gdyż we wszystkich ciekawszych miejscach, a zwłaszcza w Starym Porcie otaczały mnie dosłownie tłumy kibiców. Niemniej udało mi się zrealizować swój skromny plan zwiedzenia okolic Vieux Port i wzgórza katedralnego. Inne ciekawe miejsca Marsylii postanowiłem odłożyć na następny raz. Jeden z żaglowców zacumowanych w Vieux Port
Kilku rybaków stało jeszcze ze swoimi kramami namawiając przechodniów do zakupu ryb
"Pofałdowane" marsylijskie uliczki
Widok w kierunku północnym, to po prostu "morze domów"
Widok w kierunku morza i Iles du Frioul
Pięknie zdobione sufity Notre-Dame de la Garde
Charakterystyczna sylwetka Notre-Dame de la Garde widziana ze Starego Portu
Zbliżenie na wieżę katedry
W drodze do Notre-Dame de la Garde
Na niektórych uliczkach nie odważyłbym się pozostawić zaparkowanego samochodu, nawet na hamulcu ręcznym
Ilustracje: | Autorem wszystkich opublikowanych w tym artykule zdjęć jest Marcin Rudek. Wszelkie prawa zastrzeżone. |  |