Reżyser ten jest o pokolenie starszy od większości prezentowanych w tym cyklu – ukończył w tym roku 60 lat. Debiutował jednak późno, dopiero w wieku 38 lat (w 1986 roku), jego filmy przynależą więc do najnowszego okresu historii kina francuskiego. W przeciwieństwie do większości swoich kolegów po fachu, którzy zaczynali karierę w tym samym czasie, Wargnier nie miał praktyki w telewizji ani w reklamie. Po niedokończonych studiach literaturoznawczych zaczął pełnić rozmaite funkcje w wytwórniach filmowych, by stać się w końcu samodzielnym reżyserem. Jego filmy, zwłaszcza trzy najpopularniejsze – "Indochiny", "Francuzka" i "Wschód-Zachód" – mają wiele wspólnego z klasyczną, epicką powieścią o niespiesznej akcji i bogato zarysowanym tle historycznym i na tle obrazów Luca Bessona, Francoisa Ozona czy Erika Zonki wyglądają bardzo tradycyjnie, czy wręcz akademicko.
Wargnier debiutował w 1986 roku kameralnym dramatem psychologicznym "Kobieta mojego życia" ("La femme de ma vie", Francja-RFN 1986). Główny bohater filmu, skrzypek Simon (Christophe Malavov) żyje w stałym lęku, że zawiedzie na scenie. Z tego powodu staje się alkoholikiem i stopniowo traci przyjaciół. Wspierany przez swą wielką miłość Laurę (Jane Birkin) i byłego alkoholika - Pierre'a (Jean-Louis Trintignant) podejmuje walkę z uzależnieniem. Siłą filmu jest przede wszystkim realistyczne i nieschematyczne pokazanie problemu alkoholizmu, jego optymistyczna wymowa, ale nie w hollywoodzkim wydaniu (film podkreśla, jak trudno jest trwale zerwać z nałogiem) i znakomite aktorstwo wykonawców głównych ról. Zachwyt wzbudziła szczególnie Jane Birkin w roli kobiety mocno kochającej i uparcie wierzącej w swojego mężczyznę. Cała czwórka głównych wykonawców była nominowana do Cezara za rok 1987: Christophe Malanov za najlepszą główną rolę męską, Jane Birkin za najlepszą główną rolę żeńską, Jean-Louis Trintignant za najlepszą męską rolę drugoplanową i Dominique Blanc jako najbardziej obiecująca aktorka. Wargnier otrzymał natomiast Cezara za debiut reżyserski. Kolejny film Wargniera był kinem skrajnie odmiennym: groteskowym thrillerem połączonym z czarną komedią, przechodzącym stopniowo w ciepły film psychologiczny o prawdziwej przyjaźni. "Jestem panem zamku" ("Je suis le seigneur du chateau", Francja 1989) to opowieść o chorych skłonnościach, które ujawniły się w mądrym, zdolnym chłopcu, jednocześnie jednak historia przełamania tych skłonności i wyjścia poza własny świat. Francja, druga połowa lat pięćdziesiątych. Po śmierci żony, Jean Breaud (Jean Rochefort) postanawia zatrudnić na lato guwernantkę dla swojego syna Thomasa (Regis Arpin), panią Vernet (Dominique Blanc). Jej mąż zaginął podczas wojny w Indochinach a ona sama wychowuje syna Charlesa (David Behar), rówieśnika Thomasa. Gdy matka z synem przybywają do zamku pana Breaud, mały Thomas obserwuje z wieży intruzów i przygotowuje się do obrony swojego terytorium… Wargnier balansuje w pierwszej połowie filmu na granicy napięcia i śmieszności, w drugiej zaś ani razu nie osuwa się w banał. Wysokie oceny zebrała para głównych wykonawców. Trzy lata później Wargnier zrealizował swój do dziś najsłynniejszy film, jeden z najbardziej kasowych filmów francuskich lat dziewięćdziesiątych i jeden z najsłynniejszych filmów o miłości wyprodukowanych w tym kraju. Kręcone w Malezji i Wietnamie "Indochiny" ("Indochine", Francja 1992) to także jedno z najdroższych przedsięwzięć kina francuskiego. Fabuła jest wyraźnie inspirowana operą "Madame Butterfly" Giacomo Pucciniego, opowiadającą o nieszczęśliwej miłości Japonki do amerykańskiego oficera, który zataił przed nią fakt, iż jest żonaty i ostatecznie wzgardził jej uczuciem. Francuskie Indochiny lat 30. Jedna z największych plantacji drzew kauczukowych należy do francuskiej kolonistki Eliane (Catherine Deneuve). Mieszka z ojcem i adoptowaną z rodziny córką - Camille (Linh Dam Phan). Na aukcji Eliane poznaje młodego oficera Jean-Baptiste (Vincent Perez). Eliane zakochuje się w nim i przeżywa wspólnie z nim krótki romans. W tym czasie Camille zakochuje się w mężczyźnie, który uratował jej życie. Widząc to Eliane podejmuje niezbędne środki by wybawca Camille został przeniesiony jak najdalej od wyspy. W końcu Camille wychodzi za innego i ucieka z domu, by odnaleźć mężczyznę, którego naprawdę kocha... Krytycy zwracali uwagę na melodramatyczną stereotypowość niektórych wątków, film był jednak wysoko ceniony przez fachowców: otrzymał Oscara i Złoty Glob za najlepszy film nieanglojęzyczny 1993 roku, Cezary otrzymali Catherine Deneuve (rola pierwszoplanowa), Dominique Blanc (rola drugoplanowa), Jacques Bufnoir (scenografia) i Francois Catonne (zdjęcia). Chwalono również symfoniczną, melodyjną muzykę Patricka Doyle’a (jego monumentalny, tradycyjny styl znakomicie pasuje do superprodukcji Wargniera) i wykorzystanie plenerów – Catonne’owi udało się oddać nastrój zarówno tłocznych i dusznych miast wietnamskich, jak i podmokłej, cichej prowincji, klimat życia tamtejszej ludności i urodę wietnamskich kobiet. Doceniano przejmujące, ale niepopadające w kicz ukazanie głębokich, namiętnych uczuć i subtelność scen erotycznych.
Kolejny film Wargniera był w jeszcze większym stopniu melodramatem. "Francuzkę" ("Une femme française", Francja-Niemcy-Wielka Brytania 1995) uważano za film dorównujący "Indochinom" głównie z uwagi na wspaniałe aktorstwo, sam scenariusz uważano za dość wydumany. Francja, koniec lat trzydziestych. Dwoje młodych ludzi poznaje się na uroczystości rodzinnej, zakochuje w sobie i pobiera. Wkrótce wybucha wojna i świeżo upieczony mąż idzie na front, gdzie szybko dostaje się do niewoli. Gdy powraca po pięciu latach, przekonuje się, że żona nie była mu wierna. Louis (Daniel Auteuil) nie umie jednak odejść od swej żony Jeanne (Emmanuelle Beart), nieustannie uciekając od niej wszędzie tam, gdzie Francja posyła swoje wojska - do Berlina, Indochin, Damaszku. Również Jeanne nie potrafi wyzwolić się z tego związku, chociaż od dłuższego czasu ogarnięta jest wielką miłością i namiętnością do niemieckiego przemysłowca Mathiasa Behrensa (Gabriel Barylli)… Daniel Auteil znakomicie zagrał postać człowieka kochającego, z jednej strony nie umiejącego stawić czoła prawdzie o swojej żonie, z drugiej strony nie wyobrażającego sobie zerwania związku. Kreacja Emmaneulle Beart jest nieco mniej udana – motywacje bohaterki bywają po prostu nieczytelne, nie wynika to jednak z "kobiecej tajemniczości", a raczej z dość literackiej konstrukcji samej postaci. Tu również ceniono zdjęcia Francoisa Catonne’a i muzykę Patricka Doyle’a, oklaski zebrali również odtwórcy ról drugoplanowych – Jean-Claude Brialy i Samuel Le Bihan. Film jest – mimo pewnych niedociągnięć scenariusza – udanych przykładem psychologicznego melodramatu.
W swoim następnym obrazie Wargnier dał pierwszeństwo filmowi historycznemu. "Wschód-Zachód" ("Est-Ouest", Francja-Rosja-Ukraina-Bułgaria-Hiszpania 1999) to kino mroczne i trzymające w napięciu, sugestywnie ukazujące terror panujący w stalinowskim ZSRR. Film ten jest przykładem na to, że reżyser z Zachodu (wspomagany przez rosyjskiego scenarzystę) jest w stanie zrealizować udany i prawdziwy film o świecie za Żelazną Kurtyną (przykładem nieudanego mierzenia się innych znanych reżyserów z takim tematem są choćby "Mała apokalipsa" Costy-Gavrasa czy "Czarna plaża" Michaela Piccoli). Czerwiec 1946: Stalin zaprasza rosyjskich emigrantów do powrotu do ojczyzny. Jest to pułapka: kiedy statek z Francji przybywa do Odessy, tylko rodzina fizyka zostaje oszczędzona przed więzieniem lub egzekucją. Aleksiej (Oleg Mienszykow) i jego francuska żona Marie (Sandrine Bonnaire) zostają wysłani do Kijowa. Ona chce natychmiast wrócić do Francji, ale on wie że są zniewoleni i muszą uważać na każde swoje posunięcie. Przez przypadek spotyka francuską aktorkę i błaga o pomoc. Również bierze pod swoje skrzydła młodego pływaka Saszę (Siergiej Bodrow Jr.), który za kilka lat podejmie próbę ucieczki. W między czasie, KGB zaczyna coś podejrzewa i szanse na wolność stają się nikłe. Cierpliwość, samokontrola jej męża i jej wygląd mogą być jedynymi atutami… Film łączy w sobie staranność w odtworzeniu realiów i stopniowaniu napięcia z pogłębioną psychologią postaci. Radzieckich dysydentów postrzegano często na Zachodzie w sposób stereotypowy, zawężając ich życie do działalności polityczno-społecznej. "Wschód-Zachód" pokazuje ich jako pełnowymiarowych ludzi – Aleksiej walczy nie tylko o wolność, ale też o związek z Marie. Film nominowano w 2000 roku do Oscara i Złotego Globu jako najlepszy film nieanglojęzyczny oraz do Cezarów za najlepszy film, dla najlepszego reżysera, dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej i za najlepszą muzykę (Patrick Doyle).
Po realizacji "Wschodu-Zachodu" Wargnier zamilkł na sześć lat. Twórczy namysł wyszedł mu jednak zdecydowanie na dobre, bowiem ostatnie dwa filmy to zupełnie nowy okres w jego twórczości, a oba są znakomite. "Man to Man" (Wielka Brytania-Francja-RPA 2005) jest opowieścią o trzech naukowcach, z których jeden Jamie Dodd (Joseph Fiennes) wyrusza w podróż do Afryki w poszukiwaniu pary czarnych Pigmejów, którzy stanowią zagubione ogniwo w ludzkiej ewolucji. Akcja filmu dzieje się w 1870, kiedy niewiele jeszcze było wiadomo o tych ludziach i dlatego postrzegano ich jako zwierzęta. Jamie'mu udaje się schwytać kobietę i mężczyznę owej rasy i sprowadza ich do Szkocji, gdzie przeprowadza na nich badania. W miarę upływu czasu odkrywa, że schwytani Pigmeje są inteligentni i przejawiają wszystkie inne cechy przypisywane człowiekowi. Dochodzi do wniosku, że nie są to pod żadnym względem zwierzęta tylko ludzie, którzy w odizolowanym środowisku ewoluowali w indywidualny sposób. Jednak pozostali dwaj naukowcy (Iain Glen i Hugh Bonneville) nie zgadzają się z tą teorią, która zniweczyłaby ich plany zarobienia pieniędzy na pokazywaniu w zoo pary Pigmejów. Udaje im sie postawić na swoim i przekonać społeczeństwo do tego, że odkryli nowy gatunek zwierząt. Jednak Dodd nie poddaje się i robi wszystko, aby przywrócić człowieczeństwo Pigmejom… Historia pokazana w tym filmie sprawia wrażenie nieprawdopodobnej, jednak poglądy, jakoby wiele prymitywnych społeczności nie było w pełni ludźmi nie był wcale w drugiej połowie XIX wieku rzadkie – przekonani o supremacji własnej nauki, techniki i sztuki biali Europejczycy byli gotowi rozdzielać sądy, kto zasługuje na miano istoty ludzkiej, a kto tylko przypomina ją z wyglądu. W "Man to Man" problem kontaktu ludzi żyjących w zgodzie z naturą z przedstawicielami wysoko rozwiniętej cywilizacji pokazany został mądrze i z wygraniem wszystkich ważniejszych problemów. Dodd i jego współpracownica Elena Van Den Ende (Kristin Scott Thomas) stopniowo odkrywają, że Pigmeje mają swoją religię, sztukę, mądrość życiową i ciekawą wizję świata, a łącząca ich miłość jest głęboka, wielowymiarowa i w żadnym wypadku nie "zwierzęca" – Pigmeje są po prostu mniej zakłamani i zdecydowanie bardziej naturalni, a to zawsze zapięci pod szyję biali mają wyraźne problemy z przyznaniem się do tego, że w uwikłanych w konwenanse relacjach osób odmiennej płci mało jest autentycznej bliskości. W warstwie wizualnej filmu niezwykłe wrażenie robi afrykańska dżungla (zdjęcia kręcono w RPA) fotografowana z niezwykłym wyczuciem barwy (wszystkie możliwe odcienie zieleni) przez Laurenta Daillanda. Niezwykłe kreacje jako para Pigmejów stworzyli aktorzy z RPA – Lomama Boseki i James Ngcobo. Najnowszy film Wargniera był sporym zaskoczeniem dla krytyków. "Jedź i długo nie wracaj" ("Pars vite et reviens tard", Francja 2007), adaptacja cenionej we Francji powieści Freda Vargasa, to ponury thriller z wieloma erudycyjnymi odniesieniami i niezwykle umiejętnie wykreowaną atmosferą narastającego zagrożenia. Na drzwiach paryskich domów ktoś maluje tajemnicze symbole. W tym samym czasie w Beaubourg pewien człowiek, Joss Le Guern (Olivier Gourmet), odnajduje proroctwo, zapowiadające nadejście zarazy, która spowoduje śmierć milionów ludzi. Wkrótce po odkryciu apokaliptycznego przesłania zaczynają ginąć mieszkańcy domów, na których pojawiły się zagadkowe znaki. Ciała ofiar są nagie i pomalowane na czarno. Komisarz paryskiej policji Jean-Babtiste Adamsberg (José Garcia) wraz ze swym asystentem Danglardem (Lucas Belvaux) mają rozwikłać sprawę morderstw i ich związek z niepokojącą przepowiednią. Mają coraz mniej czasu, aby ocalić kolejnych paryżan przed śmiercią… Całkowicie niezauważony w Polsce (niezakupiony do kin i niewydany na DVD) film to moim zdaniem jeden z najlepszych, po "Purpurowych rzekach" Mathieu Kassovitza, francuskich dreszczowców ostatnich lat. Nie ma tu szybkiej akcji (choć mocnych scen nie brakuje) i widowiskowych pościgów, jest natomiast tkana z drobnych śladów misterna intryga, którą próbuje rozwikłać dwójka policjantów. Operator Laurent Dillard zastosował konsekwentną koncepcję kolorystyczną (czerń, zimny błękit) i oświetlenia (światło zimne, rozproszone), co nadaje Paryżowi nastrój miasta niemal wymarłego. Patrick Doyle skomponował tym razem muzykę dyskretną, budującą podskórne napięcie. Oglądając film po prostu czujemy, że zbliża się coś potwornego. Zwracają uwagę liczne odniesienia do średniowiecznych epidemii dżumy w Europie, związanej z nimi symboliki i wierzeń oraz tego, jak ówcześni ludzie usiłowali wyjaśnić ich przyczyny. Paryż początku XXI wieku i Paryż połowy XIV wieku okazują się być wcale nie tak różne… Film jest ostatnim ekranowym występem Michela Serraulta (pojawia się w epizodzie). | Ilustracje: | Do zilustrowania artykułu wykorzystano plakat reklamujący film "Man To Man" Regisa Wargniera oraz kadr z filmu "Francuzka". |  |