Catherine Millet jest krytykiem sztuki współczesnej i szefową znanego pisma Art. Press. Ponadto jest ona autorką licznych esejów i monografii poświęconych malarzom. Na scenę literacką wkroczyła dzięki swej głośnej książce "La vie sexuelle de Catherine M.". To tutaj właśnie autorka opowiada, w bardzo liberalny i realistyczny sposób, o swoim życiu seksualnym, o swoich partnerach i o swoich przygodach miłosnych, nie szczędząc czytelnikowi najdrobniejszych szczegółów. Książka ta wywołała szeroki oddźwięk we Francji i w innych krajach europejskich.
Siedem lat po wydaniu "La Vie sexuelle de Catherine M." Autorka wydaje kolejną pozycję "Jour de la souffrance", która wkrótce zostaje nominowana do nagrody literackiej Goncourt. Tym razem Catherine Millet odsłania zupełnie inne oblicze kobiety. Co prawda wciąż bardzo liberalnie odnosi się do spraw seksualnych, pisząc nieustannie o marzeniach erotycznych i masturbacji. Dostrzegamy tu jednak bardzo wrażliwą kobietę, która nie potrafi poradzić sobie z myślą, iż jest zdradzana przez swojego męża Jacques’a. Owładnięta zazdrością, jest podejrzliwa i wciąż kontroluje swojego partnera. Nie potrafi znieść tego, że jej mąż spotyka się z innym kobietami, sypia z nimi, dotyka je w ten sam sposób, w który niegdyś dotykał ją, robi im rozbierane zdjęcia. Nawet myśl o tym, że Jacques po prostu ogląda film z tą drugą, doprowadza ją do szaleństwa. Kobieta bardzo cierpi a co najgorsze nie ma nikogo kto mógłby ją wysłuchać, pocieszyć czy po prostu przytulić. Z czasem jej życie zamienia się w piekło i w wieczne cierpienie (stąd tytuł "Jour de souffrance"). Catherine każdego dnia poszukuje śladów zdrady, nieraz udaje jej się odnaleźć jakiś sekretny list czy zdjęcie innej kobiety, a każdy trop jest dla niej niczym wbijanie noża w serce. To wszystko, a także nagła śmierć matki, sprawia że kobieta popada w obłęd. Jej pozycja w związku jest zagrożona ( bo w końcu ta druga przejęła jej miejsce), traci poczucie bezpieczeństwa i nie radzi sobie z obecną sytuacją. To dlatego postanawia porozmawiać z mężem i wyznać mu iż wie, że ją zdradza (co do tej pory skrywała). Atmosfera w domu pogarsza się, panują tam wieczne kłótnie, a Jacques wciąż próbuje wmówić żonie, że jest szalona. Zrozpaczona kobieta postanawia udać się do specjalisty-psychoanalityka (u którego bywała już niegdyś) aby pomógł jej odnaleźć na nowo sens życia… Pod koniec książki czytelnik odnosi wrażenie, że Catherine godzi się ze swoim losem, przestaje już myśleć o drugim życiu swojego męża i powoli zaczyna myśleć o samej sobie. Szczerze mówiąc książka nie zachwyciła mnie. Gdy zaczęłam ją czytać byłam przekonana, że bardzo mi się spodoba. Rozczarowałam się. Może dlatego, że wciąż czekałam na jakieś kulminacyjne wydarzenie, którego tak naprawdę nie znajdziemy w tej książce. Owszem obsesja kobiety staje się coraz większa, aż w końcu dosięga swój kres (moment, w którym kobieta udaje się po pomoc do specjalisty), ale nie o taki rodzaj wrażeń chodzi czytelnikowi. Tematyka książki jest bardzo przygnębiająca, bo w końcu zdrada jest najgorszą rzeczą, która może spotkać zakochaną kobietę. Na pewno nie jedna z czytelniczek, szczególnie tych które są już mężatkami, odnajdzie w bohaterce samą siebie, a wiele z nas będzie starało się ją zrozumieć i wczuć w jej sytuacje (taka jest właśnie babska solidarność). Jeśli chodzi o styl, Catherine buduje złożone zdania, często pełne dygresji, co sprawia, że czasami ciężko było mi się skoncentrować i zrozumieć co w danym momencie autorka chce przekazać. Dziś już wiem, że "Jour de souffrance" nie przeszła do drugiego etapu i nie znalazła się wśród dziesięciu nominowanych książek. Moim zdaniem to słuszny wybór… Paulina Kozłowska, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie |